Witold zglenicki - Niepospolita
1502
post-template-default,single,single-post,postid-1502,single-format-standard,bridge-core-1.0.5,cookies-not-set,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1300,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-18.1,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.2,vc_responsive

Witold zglenicki

Z cyklu Hooltaye polscy:

Witold Z. ps. „Nafciarz”, „Geolog”

Urodzony w 1850 r. niedaleko Kutna. Od najmłodszych lat dobry w nauki ścisłe, technikalia i łażenie po skałach. Do tego stopnia, że skończył studia w Instytucie Górniczym w Petersburgu.

Uczeń samego Mendelejewa. Równie inteligentny, ale z dodatkową smykałką do biznesu i trzymania sztamy z odpowiednimi ludźmi. Kręcił poważne geszefty z rodziną Rothschild, Uznawany był za czwartego z braci Nobel (obok Alfreda, Ludwiga i Roberta).

W okolicach 1891 Witold Zglenicki już jako poważny urzędnik państwowy (w carskiej Rosji dawało to pewne pole do manewru) wylądował w Baku. Ponieważ geologia była jego pasją, od razu wyczuł, że „coś tu jakby ropą naftową pachnie”. Szybko doszedł od wniosku, że „jak nie on, to kto?” i zainteresował się tematem. Na tyle skutecznie, że do dziś mieszkańcy tych ziem nazywają go „Ojcem nafty bakijskiej”, „Polskim Noblem” itd., a nafciarze z całego świata co roku składają mu hołd rozpracowując pierwszą baryłkę sezonu. Całą energię i zasoby ulokował w poszukiwanie złóż ropy naftowej i nowych metod jej wydobycia. Zaprojektował urządzenie do podmorskich wierceń, czyli platformę wiertniczą. Opracował i podarował nafciarzom urządzenie do pomiaru krzywizn szybów oraz przyrząd do pomiarów prostopadłości wiercenia otworów górniczych. Wyznaczył podmorskie działki naftowe, określając ich zasobność oraz ustalił złoża naturalne na tym terenie. Dokonał szeregu ważnych odkryć geologicznych w Persji, za co jego dobry ziom Szach Mozaffar ad-Din Szah Kadżar wyróżnił go około roku 1900 Orderem Lwa i Słońca. Władze carskie również pokochały Polaka, wynagradzając go za wkład w rozwój rosyjskiego przemysłu naftowego wysoką posadą państwową.

Witolda Zglenickiego najlepiej opisuje fragment powieści Sławomira Siereckiego „Zemsta starca z gór” (1975): „Osiadł w Bibi Ejbacie, wśród nagich, ubogich w wodę skał. Ale była tam ropa naftowa. Wkrótce miał już sto szybów, zwerbował do pomocy bandę kryminalistów, włóczęgów i łazików. W swojej daczy w Surachanach rozmawiał z wysłannikami Rotszylda i Nobla z pozycji siły. Wkrótce jego majątek dosięgał zawrotnych rozmiarów (…). Był postacią pełną uroku, ale kto znał warunki dojścia do bogactwa na Zakaukaziu w tym czasie, zdawał sobie sprawę, że musiał to być równocześnie tak zwany +mocny człowiek+, potrafiący łamać bezlitośnie wszelkie przeciwności”

Jak na Zakaukaziu mawiają „kto choć przez rok żył wśród bakijskich nafciarzy, ten nie ma powrotu do cywilizowanego świata”.